My Cart 0

Opinie Kursantów i Czytelników

Opinie Kursantów i Czytelników

O zajęciach stacjonarnych

Licealistka, 17 lat (kontakt do rodziców na życzenie)

Przed rozpoczęciem terapii u pani Agnieszki litery w mojej głowie nie miały stałego miejsca. Kiedy próbowałam czytać, litery zmieniały się w przeróżne przedmioty bądź zwierzęta. Im większy był poziom stresu, tym bardziej traciłam kontrolę nad tym co działo się w mojej głowie… Litera „k” zamieniała się w potężny wieżowiec… a kiedy próbowałam przeczytać wyraz z literą „s” to automatycznie przekształcała się ona w węża bądź jaszczurkę. Praktycznie każda litera płatała mi w głowie figle, co powodowało, że uciekałam od czytania jak tylko mogłam. Liczby i litery zabierały mnie w świat, który nie dawał mi spokoju, w którym nic nie było stałe, który stale mnie zaskakiwał, ale często też przerażał. Wiedziałam, że muszę zrobić coś co pozwoli mi przejąć kontrolę nad tym co dzieje się w mojej wyobraźni. I wtedy dowiedziałam się o metodzie Davisa. Nie byłam pewna czy jakakolwiek terapia jest w stanie pomóc osobie która ma już 17 lat i przez całe swoje życie znalazła milion sposobów na to co zrobić, aby nie czytać. Ale myśl o tym, że umiejętność czytania jest potrzebna jak żadna inna zwyciężyła w mojej głowie. I zdecydowałam się na terapie. Teraz mogę powiedzieć, że nie żałuję… Tygodniowa sześciogodzinna praca dała niesamowite rezultaty. Dzięki terapii nauczyłam się panować nad tym co dzieje się w mojej głowie, kiedy otwieram książkę. Nie ma już tak silnej dezorientacji jaka była, tego uczucia, którego do końca nigdy nie byłam w stanie scharakteryzować… Teraz potrafię spojrzeć na liczby i litery i mieć nad nimi kontrolę. Mam pewność, że widzę je dobrze i potrafię je nazwać. Zdecydowanie się na wzięcie udziału w terapii i włożenie w nią dużego wysiłku było decyzją, która niewątpliwie zmieniła moje dotychczasowe życie. Teraz wiem co czytam i naprawdę staje się to ciekawsze niż oglądanie filmów.

O zajęciach stacjonarnych

Ewa L. (numer telefonu na życzenie)

Chciałabym pochwalić się osiągnięciami Adasia, który dwa miesiące po rozpoczęciu pracy z Panią czyta bez problemów a zadania z treścią z matematyki sam rozwiązuje bo rozumie polecenia. Wszyscy nasi goście muszą wysłuchać przynajmniej trzech czytanek z Pani “Elementarza” czytanych na głos przez Adasia, taki jest z siebie dumny.
Plastelinowy alfabet stał się stałym elementem wystroju salonu (tylko tu mamy wystarczająco duży stół do pracy, który mieści wszystkie litery) i wszyscy pytają co to jest, o co chodzi więc my dzielnie tłumaczymy. Pochwalę się, że wykorzystałam plastelinę do nauczenia Adasia miesięcy roku we właściwej kolejności. Adaś układał nazwę miesiąca, tak jakby to było słowo pułapka, lepił jakiś mały symbol tego miesiąca (np. choinka dla grudnia, słońce dla lipca, itp.), literował w przód i w tył, a na pamięć uczył się go tak jak uczył się kolejności literek w alfabecie (sam to zasugerował nawiązując do tego jak Pani go uczyła), stopniowo dodając kolejne miesiące.
Wychowawczyni Adasia pracuje z nim zgodnie z moją prośbą, a pani logopeda poprosiła mnie o informacje ‘co to za metoda Davisa o której opowiedział mi Adaś’. Oczywiście zdarzają się gorsze dni, kiedy Kudłaty łapie fazę na negocjowanie wszystkiego, a jego motywacja spada do zera ale musimy sobie jakoś z tym radzić.
Adaś gorąco Panią pozdrawia, i prosił przekazać że “fajnie się z Panią pracowało” a ja serdecznie dziękuję w imieniu swoim a także męża , który ze sceptyka stał się orędownikiem Pani metod 
DZIĘKUJĘ!!!

O zajęciach stacjonarnych

Aneta i Robert
(kontakt do rodziców na życzenie)

O metodzie Davisa dowiedziałam się od koleżanki, która obiecująco przedstawiła efekty poprawy u swojego dziecka.
Ponieważ problem dysleksji u naszej córki Małgosi /lat 9/ był podejrzewany w domu jak i w szkole zaczęłam interesować się tym tematem.
Małgosia nie lubiła czytać, przy próbie zachęcenia odpowiadała “ książki są głupie”. Nie potrafiła na dłużej skupić uwagi.
Z niedowierzaniem jak przez tydzień można pomóc dziecku poradzić sobie z tym problemem, podjęliśmy wyzwanie i wybraliśmy metodę Davisa.
Zajęcia u Pani Agnieszki okazały się strzałem w 10. Już po dwóch dniach zajęć córka była chwalona, że robi postępy. Dopiero przy przejęciu pałeczki ćwiczeń w domu sami z mężem nie dawaliśmy wiary jak szybko widać poprawę.
Zajęcia odbywały się tuż przed wakacjami 2014, a już w okresie wakacyjnym nasze dziecko chętnie sięgnęło do książek które przeczytało!
Jesteśmy z niej dumni, a Pani Agnieszce serdecznie dziękujemy.

O zajęciach stacjonarnych

Damian Łapiński, Warszawa 1313damian@wp.pl

Mam 25 lat i jestem dyslektykiem. Niedawno ukończyłem Politechnikę Warszawską. Pracuję jako inżynier dla zagranicznej firmy. Jednym z zadań w pracy było czytanie dokumentów, pisanie e-mail, ewentualnie szybka komunikacja miedzy pracownikami w programie zbliżonym do GG (nie tylko w języku polskim). Szczególnie jak trzeba było szybko coś napisać wtedy miałem najwięcej problemów, nie wspomnę już o czytaniu na głos. Błędy ortograficzne, składniowe itp. były na porządku dziennym. Czułem się naprawdę głupio, bo wiedziałem, że popełniam dużo błędów. Nie umiałem ich wyłapać, ponieważ czytałem, co chciałem przeczytać, a nie to, co było napisane.
Zdecydowałem się na kurs metodą Davisa. Jak by ktoś spojrzał na ćwiczenia tam wykonywane z boku powiedział by, iż metoda korzysta z bardzo prostych sposobów. Z własnego doświadczenia mogę dodać, że bardzo skutecznych. Wylepianie z gliny alfabetu, a potem układanie słów oraz ich obrazów, utrzymanie punktu orientacji oraz wiele innych metod (można się więcej dowiedzieć o metodzie w książce “Dar Dysleksji” Davisa, warto przeczytać przed kursem – polecam). Po kilku godzinach uczyłem się czytać na nowo. Zacząłem poprawnie składać litery w słowa, bez przekręcania. Coraz szybciej i szybciej. Na efekty nie trzeba było długo czekać. Nabrałem zaufania do swojego pisma. Zacząłem zwracać uwagę na ortografię, nazwy własne, interpunkcję itd. Czytam na głos bez zdenerwowania. Teraz posiadam narzędzie, dzięki któremu jestem w stanie zrozumieć prawa, jakie rządzą językiem. (na marginesie dodam, że o 75% lepiej idzie mi pisanie słów w języku angielskim). Metoda nie uleczyła mnie ze wszystkich dolegliwości, ale pomogła mi ogromnie.
Na koniec jeszcze jedna uwaga. Ta metoda równie dobrze odnosi się do dzieci jak i dorosłych.
Pozdrawiam i życzę powodzenia,

O zajęciach stacjonarnych

Jula Janicka, Warszawa julia.janicka@luxmed.pl

Dzięki programowi korekty dysleksji metodą Davisa, moja córka Zosia (obecnie lat 14) znacznie lepiej radzi sobie z nauką, czego dowiódł test kompetencji klas szóstych który zdała z dobrym wynikiem 37 na 40 możliwych punktów. Dzięki temu dostała się do klasy o profilu humanistycznym.
Przez ostatni rok Zosi znacznie łatwiej jest się skupić, posługuje się licznymi poznanymi na zajęciach technikami pomocnymi w nauce, opanowaniu emocji.
Zosia czyta dużo sprawniej, przez co bardziej interesuje się książkami i chętniej przyswaja nowe informacje. Znacznie łatwiej jej formułować rozbudowane wypowiedzi na lekcjach.
Również w życiu domowym widzimy znaczną poprawę, gdyż Zosia stała się bardziej komunikatywna i otwarta, lepiej radzi sobie z problemami i chętniej konsultuje je z rodziną.

O zajęciach stacjonarnych

Anna Karasek, Warszawa karasek@mel-pl.com

Jestem mamą 8,5 letniej dziewczynki, Sandra obecnie chodzi do drugiej klasy SP. W październiku 2006 roku rozpoczęliśmy kurs metodą Davisa w Pracowni MEM u Pani Agnieszki Osińskiej. Dzisiaj jest koniec listopada, skończyłyśmy z Sandrą zajęcia i przeżywamy pierwsze sukcesy w szkole.

Pierwsze niepowodzenia Sandry zaczęły się w drugim miesiącu zerówki. Do tego momentu nic nie wskazywało, a przynajmniej nikt tego nie zaobserwował, że moja córka ma jakieś problemy. W tym dniu Sandra wróciła z przedszkola smutna i ze łzami w oczach powiedziała Mamo dzieci śmieją się ze mnie bo nie rozróżniam literek ! Od tego dnia szukałam pomocy w różnych instytucjach, uczęszczałyśmy na Integracje Sensoryczną , na zajęcia wyrównawcze w szkole, na reedukację. Były sukcesy, Sandra przeszła do pierwszej klasy, potem do drugiej, ale…no właśnie, ale, jako matka wiedziałam ile moją córkę kosztuje wysiłku to, aby nadążać za klasą, aby dzieci się z niej nie śmiały, a jednak nadal problemy były duże. Spotkałam się z opinią pedagogów, że to moja nadmierna opiekuńczość powoduje, że córka buja w obłokach, że nie chce sama pracować. Mówiono mi Powinna Pani wymagać od niej więcej samodzielności.

Drugi wielki kryzys zaczął się we wrześniu w drugiej klasie, wiedziałam, że znowuż utknęłyśmy w martwym punkcie. Sandra czytała, pisała, liczyła, ale zaczęły się problemy: Sandra nie umie alfabetu, nie zna kolejności miesięcy, nie zna się na zegarze, nie umie rozwiązywać zadań z tekstem, myli znaki matematyczne, czyta, ale przekręca wyrazy i czyta bez zrozumienia, myli litery, robi błędy ortograficzne itp. Po dwóch latach pracy, kiedy moja córka nie miała czasu na zabawę, kiedy codziennie wieczorem 2 do 3 godzin spędzała nad lekcjami, poprawiając to co robiła w szkle a potem odrabiając z mozołem pracę domową, wiedziałam, że muszę znaleźć jakiś inny sposób pracy z Sandrą, że dłużej tak nie wytrzyma ani ona, ani ja. Znalazłam stronę pracowni MEM w Internecie, pod hasłem dysleksja, przeczytałam uważnie wiadomości na temat dysleksji i metody Davisa zamieszczone na stronie, ale najbardziej zainteresowało mnie forum rodziców na amerykańskiej stronie. Na drugi dzień przeczytałam książkę Dar dysleksji Ronalda D. Davis, Eldon M. Braun, a za dwa dni odbyły się pierwsze zajęcia z Panią Agnieszką.

Po pierwszych zajęciach metodą Davisa Sandra wyprostowała się, potem po kilku zajęciach odkryłam, że moja córka nie myli już literki b i d, nauczyła się alfabetu (słowa Sandry: Mamo ja znam alfabet najlepiej w klasie ). Potem przyszły inne sukcesy, pierwsze uśmieszki w zeszycie za dyktando, brawo Sandra tak trzymaj! pod pracą w klasie, pierwsze samodzielnie odrobione prace domowe. Odkryłam, że moje dziecko czytając treść zadania rozwiązuje je bez problemu. Zawsze czytałyśmy codziennie, taki wymóg szkoły, ale teraz czytamy z punktem i nareszcie słuchając jak Sandra czyta słyszę również treść a nie tylko zwracam uwagę na błędy. Tydzień temu odkryłam ze zdziwieniem, że moja córka zna kolejność miesięcy, spytałam czy nauczyła się tego na zajęciach u Pani Agnieszki, odpowiedziała Nie, ale robiliśmy na matematyce zadania z miesiącami.

Mamy jeszcze dużo pracy przed sobą, na parapecie leży alfabet z plasteliny, obok ostatnie ułożone słowo pułapka z wyklejoną historyjką. W przypadku Sandry metoda Davisa odniosła ogromny sukces i pozwoliła nam wrócić do normalnego życia.

O zajęciach stacjonarnych

Irena, mama Oli,Gdynia

Witam,
Mam 9 letnią córeczkę – spanikowałam kiedy moje dziecko nie mogło przeczytać prostego tekstu. Tak naprawdę w ogóle nie umiałam sobie poradzić z myślą, że można mieć z tym problem. Wszyscy w rodzinie to zapaleni czytelnicy. Od początku było wiadomo, że to dysleksja, bo przekręcała strasznie wyrazy i nie potrafiła się skupić na czytaniu nawet 3 minut. W szkole usłyszałam, że z tego wyrośnie i ze na pewno z jej inteligencją da sobie radę. Ale jej frustracja, i nasza, narastała z miesiąca na miesiąc. Zdecydowałam się program Davisa po przeczytaniu książki “Dar dysleksji. Kiedy usłyszałam jak Ola czyta 5 dnia zajęć po prostu się popłakałam. W tej chwili, po 2 miesiącach pracy w domu od zakończenia programu czyta bardzo dobrze(staramy się ćwiczyć codziennie, tekst i model). Wydaje mi się, że potrzebujemy jeszcze kilku tygodni, żeby czytała tak jak rówieśnicy. Zawsze była bystra i bardzo zdolna, dysleksja była jedynym słabym punktem. Dodatkowo, moje dziecko całkowicie się uspokoiło i nauczyło się kontroli nad własnymi emocjami. Na początku nie lubiła ćwiczenia na orientację, ale teraz widzi jego efekty i coraz częściej sama, bez moich instrukcji je wykonuje.

O zajęciach stacjonarnych

Marcin Wilczyński, Poznań(kontakt na życzenie)

4 lata chodziliśmy z synem do reedukatora. Kupa stresów, nic więcej. Chłopak coraz bardziej znerwicowany i znikąd pomocy. Pani w poradni uprzejmie mnie poinformowała, że trzeba ćwiczyć czytanie i ćwiczyć… ćwiczyliśmy i prawie zero efektu.
Nasza znajoma w Szwajcarii skorzystała z programu Davisa i jej nastoletnia córka w krótkim czasie zaczęła czytać. Od razu zapisaliśmy się na terapię do Warszawy. Po 5 dniach było widać różnicę w czytaniu jak po roku ćwiczeń. Potem jeszcze w domu prawie codziennie żona z synem czytali z punktem orientacji i kleili słowa. Po pól roku juz nie kleimy. Syn czyta, moze nie tak jak rówieśnicy bez dysleksji – ale w porównaniu z tym co było – znakomicie. Po miesiącu od terapii przeczytał sam pierwsza książkę. Szkoda, że nauczyciele nie potrafią tak uczyć czytać.
Dziękuję i pozdrawiam. Życzę dalszych sukcesów.

O zajęciach stacjonarnych

Uczennica,lat 10

“Ale fajne te zajęcia! Jak to dobrze, że nie umiałam czytać!

O zajęciach stacjonarnych

Monika, mama Krzysia lat 7 (kontakt na życzenie)

“Gdyby nie pani Aga, pewnie nauka czytania zakończyłaby się niezłym stresem dla mojego Krzysia. W wieku 6 lat znał tylko kilka literek i zaczął odstawać od reszty grupy w zerówce. Pani Agnieszka nie zdiagnozowała u niego dysleksji jako takiej, bo było na to za wcześnie, ale powiedziała, że Krzyś ma problemy z koncentracją i jeśli teraz nie weźmiemy się porządnie do pracy, w pierwszej klasie syn będzie miał trudności z nadrobieniem materiału. Jej metoda- elementy metody Davisa i własnych doświadczeń zdziałały cuda!!!Tak naprawdę w przeciągu miesiąca od pierwszych 2-3 spotkań Krzyś zaczął sylabizować i czytać pojedyncze wyrazy lub ciągi wyrazów. A zaczynał od punktu zero.
Ale od początku. Nie zapisaliśmy się na pełen kurs u Pani Agnieszki, bo nie było na to czasu- napięty grafik obu stron. Krzysiek pobierał nauki w ciągu 2-3 spotkań w końcówce tegorocznych ferii zimowych. W czasie tych lekcji nauczył się prawie całego alfabetu. Pani Agnieszka pokazała nam jak robić modele z plasteliny, które zabrane do domu posłużyły za podstawę do dalszego doskonalenia już w domu?
Na modelach Krzyś konkretnie uczył się i ugruntowywał alfabet, składając sam na moje polecenia proste wyrazy typu „mama”, „lato”, „lody”, „rama”, „widok”- w razie pytań konsultowałam się z p. Agnieszką przez telefon czy skype’a. Tak naprawdę sądzę, że to jest właśnie podstawa sukcesu jej metody – te równe modele małych drukowanych liter – jednolity system łatwy do ogarnięcia (nauka również przez dotyk). Dla nie będących w temacie: pierwszoklasista w szkole dostaje na dzień dobry „pakiet” złożony z czterech zapisów każdej z liter. A więc np. musi się nauczyć 4 literek „A”: duże A drukowane i duże A pisane, małe a drukowane i małe a pisane, które się zdecydowanie różnią. Dla dziecka z problemami z koncentracją to istone wyzwanie.
Pani Agnieszka nauczyła nas kilku prostych technik relaksacyjnych, bo mój syn jeszcze nie do końca potrafi skupić się na lekcji. Tu trzeba powiedzieć, że lekcje u pani Agi to nie takie lekcje jak w szkole- z panią Agnieszką jest to przygoda, rozmowa na ciekawe dla dzieci tematy, bardzo spokojne i przyjazne podejście nauczycielki, wspólna nauka technik relaksacyjnych, w przerwach dzieci mogą pobawić się w ogrodzie z psami pani Agi. A otoczenie też przeceież jest bardzo ważne- u pani Agi bardziej się skupiał i zależało mu na nauce. Dla zapracowanych rodziców jedna jeszcze uwaga: to nie jest tak, że metoda nauki czytania p Agnieszki od razu przyniesie efekty jak dieta-cud. Cudów nie ma. Trzeba samodzielnie potem ćwiczyć z dzieckiem w domu. Ale jej rozwiązania wcielane krok po kroku naprawdę przynoszą zaskakujące dla rodziców efekty.
Na modelach z plasteliny literki same się Krzysiowi układały – od tej chwili nauka poszła jak burza. Wspomagane to było czytankami z książki autorstwa p. Agnieszki Łubkowskiej pt. „Elementarz dla dzieci z dysleksją” – fajne teksty napisane dużą czcionką, konkretne ćwiczenia dla rodziców i dzieci. Krzyś w przeciągu miesiąc od dziecka, które znało tylko kilka literek w alfabecie potrafił już układać z modeli i czytać proste wyrazy typu „bażant”, „ucho”, „materac”, „pustynia”. (faktem jest, że każdego dnia choćby kilka minut poświęcaliśmy na naukę czytania).
Wtedy nastąpił 2-gi etap – już nie tylko literki, w ruch poszło czytanie systemem sylabowym. I znowu praca w domu, ale to już poszło naprawdę szybko. W 1-2 następne tygodnie Krzyś spokojnie czytał średnio trudne wyrazy, a w następnym tygodniu opanował dwuznaki typu sz, cz, dż, dź, rz więc praktycznie zaczął już czytać wszystko. Mogę powiedzieć, że od pierwszego naszego spotkania w przeciągu dwóch miesięcy mój syn nauczył się samodzielnie czytać – czyta już samodzielnie duże partie Franklina?. A wczoraj wracając do domu przystanął na ulicy i na głos powiedział—Patrz mamo, tu jest napisane „Droga wewnętrzna”.! Dziękujemy Pani Agnieszko, bardzo, bardzo, bardzo. Pani pomoc była nieoceniona! Pani metody są bardzo przyjazne dziecku, bardzo praktyczne a co najważniejsze naprawdę skuteczne.

O zajęciach stacjonarnych

mama Olafa, Gdańsk (kontakt na życzenie)

“Pani Agnieszko!
Minął rok od naszego kursu, który Pani prowadziła z nami (głównie z Olafem).
Chcielibyśmy podziękować za ten kurs. Zmienił on dużo w nas i pomógł się odnaleźć w świecie dysleksji.
Przepraszam, że nie dałam znaku życia od czasu wyjazdu od Pani.
Początkowo nie wiedziałam, co myśleć na temat tego kursu, później coraz wyraźniej widziałam jego zalety.
Olaf jest wdzięczny, to on zobligował mnie do napisania do Pani podziękowań.
Przyznaję, że pracowaliśmy solidnie około 1 miesiąca, później wybieraliśmy sobie elementy, które najbardziej pomagały w codziennym życiu i w nauce.
W nowym roku szkolnym też będziemy je wykorzystywać.
Pozdrawiam i życzę wielu sukcesów w życiu zarówno zawodowym, jak i prywatnym.”

O zajęciach stacjonarnych

Mama Czarka, lat 10)

“Przesyłam Pani zdjęcia zeszytu od mojego Czarusia…..?
Jestem z siebie i z Niego dumna (oczywiście praca, praca, praca) natomiast ja widzę efekty nawet na etapie pisania, ma jeszcze problem żeby to płynnie łączyć. Szkoła jest dla nas bardzo otwarta i życzliwa także każdy nauczyciel wie, z czym Czarek może mieć problem.
A teraz kwestia czytania….
Zdecydowanie lepiej!!!!!
Oczywiście dalej (ale znacznie rzadziej) zdążają się jakieś małe wpadki. Ale Czarek sam bierze komiksy i czyta!
Nawet ostatnio miał lekturę Mikołajek . Oczywiście pomagałam mu w czytaniu, ale nie było takiej niechęci jak kiedyś z jego strony i kilka rozdziałów czytał sam.
Największym problemem dla nas jest niestety Czarka skupienie……..
Oczywiście jest trochę lepiej ale jeszcze przed nim i nami długa droga.
Także jeszcze raz bardzo dziękujemy za poświęcony czas i za tak ważne dla nas wskazówki.
Pozdrawiamy?”

O zajęciach stacjonarnych

Andrzej Wieczorek, Warszawa

To najlepszy kurs szybkiego czytania na jakim byłem. A byłem na trzech. Każdy wcześniejszy nie przyniósł większych efektów. Kluczem u mnie była kiepska koncentracja, czego nikt inny poza panią Agnieszką nie wyłapał. Bardzo dziękuję Prowadzącej za wnikliwość, czas i świetne poprowadzenie mnie, bardzo już dorosłego i niełatwego Kursanta.

O Elementarzu

kochanamama.pl
http://kochanamama.pl/elementarz_dla_dzieci_z_dysleksja_recenzja

To idealna publikacja dla osób pracujących z dzieckiem, zarówno nauczycieli jak i (a może nawet przede wszystkim) rodziców. To do nich bowiem autorka kieruje pomocne uwagi przy każdym temacie.

O Elementarzu

lubimyczytac.pl
http://lubimyczytac.pl/ksiazka/296936/elementarz-dla-dzieci-z-dysleksja

Elementarz dla dzieci z dysleksją” to bardzo praktyczna publikacja, którą warto mieć w swojej biblioteczce, zwłaszcza gdy zauważymy u dziecka pewne trudności z mową i koncentracją. Będzie to idealna propozycja nie tylko dla rodziców, ale także dla logopedów i terapeutów pracujących z dziećmi. Ćwiczy koncentrację, pomaga się skupić i wyciszyć, a przede wszystkim w zabawny i skuteczny sposób uczy czytania. Gorąco polecam!

O Elementarzu

lubimyczytac.pl
http://lubimyczytac.pl/ksiazka/296936/elementarz-dla-dzieci-z-dysleksja

Dużą zaletą książki są zawarte w niej teksty pełne humoru, ciepła i przyrodniczych ciekawostek. Jestem przekonana, że zaciekawią najmłodszych czytelników i przekonają ich, że warto czytać – zarówno dla przyjemności jak i dla wiedzy. Mamy więc tutaj do czynienia z połączenia przyjemnego z pożytecznym.

O Elementarzu

lubimyczytac.pl
http://lubimyczytac.pl/ksiazka/296936/elementarz-dla-dzieci-z-dysleksja

Doprawdy nie rozumiem, dlaczego nasze dzieci są zmuszane do przerabiania infantylnych, nieciekawych podręczników, skoro na rynku można znaleźć takie perełki. Powiem krótko, to jest r e w e l a c j a. Polecam każdemu, absolutnie każdemu dziecku, które jest na etapie nauczania początkowego.

O Elementarzu

lubimyczytac.pl
https://tylkodlamam.pl/elementarz-dla-dzieci-z-dysleksja/

Znakomitym pomysłem są ramki z boku, w których zawarte są konkretne wskazówki dla rodziców. Nie ma się co oszukiwać, to na rodzicach spoczywa największa odpowiedzialność za naukę czytania. Dziecko samo sobie zwyczajnie nie poradzi i nie dlatego, że w nie wierzysz. Po prostu te trudności wymagają wsparcia ze strony dorosłego. Dzięki ramkom nie działasz po omacku. Wiesz konkretnie co, jak i dlaczego robicie w danym momencie.

O Elementarzu

czytanie-moja-milosc.blogspot.com
http://czytanie-moja-milosc.blogspot.com/2016/07/bajkowy-zakatek-elementarz-dla-dzieci-z.html

Przez wiele lat walczyłam ze swoją dysleksją i wiem jakie to trudne. Próby były przeróżne, rameczki w kartonikach do czytania, książeczki, czytanie na głos… bardzo kłopotliwa sprawa, a teraz aż trudno niektórym uwierzyć że czytając książkę i będąc w połowie nie pamiętałam co było na początku. Cieszę się że takie publikacje powstają, a rodzice mogą szybciej zareagować i pomóc swoim pociechom 😉

O Elementarzu

kusiatka.blogspot.com
https://kusiatka.blogspot.com/2016/07/elementarz-dla-dzieci-z-dysleksja.html

Teksty są bardzo atrakcyjne i na tyle krótkie, że nie zniechęcają. I choć może jestem mamą dziecka które już jest na końcu drogi elementarzowej to szczerze i z ręką na serduchu powiem, że jeszcze nie trafiłam na tak dobrze przemyślane teksty. .

O Elementarzu

dzikajablon.wordpress.com
https://dzikajablon.wordpress.com/2016/07/01/elementarz-dla-dzieci-z-dysleksja/

Teksty do czytania są zrozumiałe, proste, przyjazne i inspirujące. To mała skarbnica wiadomości z różnych zakamarków świata i wszechświata. Przy okazji ćwiczeń z językiem polskim maluch podąża też innymi, fascynującymi tropami z dziedziny geografii i zoologii.

O Elementarzu

nauka-to-tez-sztuka.blogspot.com
http://nauka-to-tez-sztuka.blogspot.com/2016/06/elementarz-dla-dzieci-z-dysleksja.html

Dużą zaletą książki są zawarte w niej teksty pełne humoru, ciepła i przyrodniczych ciekawostek. Jestem przekonana, że zaciekawią najmłodszych czytelników i przekonają ich, że warto czytać – zarówno dla przyjemności jak i dla wiedzy. Mamy więc tutaj do czynienia z połączenia przyjemnego z pożytecznym.

O Elementarzu

e-fika.com
http://e-fika.com/elementarny-orez-walki-dysleksja/

Konstrukcja elementarza pomyślana jest tak, by efektywną pracę z jego użyciem mogli wykonywać zarówno wyspecjalizowani terapeuci, jak i rodzice dzieci dyslektycznych, a je same zachęcał i motywował do ćwiczeń. Dlatego ta pozycja jawi się jako ważny oręż w walce z dysleksją.

O Nauce Liczenia

www.pozeramstrony.pl
https://www.pozeramstrony.pl/2018/08/dyskalkulia-i-trudnosci-matematyczne.html

Oprócz tego, że książka jest cudnie wydana (świetny papier, twarda okładka, piękne ilustracje) to jeszcze zawiera mnóstwo przydatnych rad i sposobów na ułatwienie dziecku pokochanie królowej nauk. Poziom trudności jest tu rosnący, więc warto “przerabiać” książkę po kolei.

Agnieszka Łubkowska stworzyła genialną pomoc dydaktyczną, którą pokochają zarówno dzieci, jak i dorośli!

O Nauce Liczenia

papierowybluszcz.wordpress.com
https://papierowybluszcz.wordpress.com/2018/08/27/nauka-liczenia-agnieszka-lubkowska/

Jeśli więc nie macie pojęcia, jak zabrać się za naukę matematyki Waszego kilkulatka, a raczek chcielibyście mu ułatwić wkroczenie w świat liczb i działań matematycznych oraz życie samo w sobie, wówczas koniecznie sięgnijcie po Naukę liczenia Agnieszki Łubkowskiej. Rozpocznijcie wspólne odkrywanie tego skomplikowanego świata, mając przy tym masę dobrej zabawy.
Gorąco polecam!

O Nauce Liczenia

madebybibi.blogspot.com
http://madebybibi.blogspot.com/2018/08/nauka-liczenia.html

Przystępne zadania do wykonania w każdym domu, z mniej lub bardziej chętnym do łamania głowy dzieckiem. Przyjemne zabawy dla małego i dorosłego. Sprytne wskazówki. Logiczne i potrzebne wyjaśnienia.

O lekcjach video

Magda i Jaś Grzelak

Mam za sobą 5 tydzień dość regularnej pracy 5 krokami czytania dla dyslektyka. Mój syn, mimo, że uczęszczał na różne zajęcia cały czas czytał sylabami i zgadywał. Kończymy 4 krok pani Agnieszki i to jest przełom. Jaś, który ma 8,5 rokun po prostu zaczął czytać prawie płynnie, poprawnie, całe słowa i z fajną intonacją. Kończy pierwszą w życiu samodzielnie przeczytaną książeczkę „Kevin sam w domu” i opowiedział z niej wszystko. Czytanie zaczęło mu sprawiać taką przyjemność, że czyta wszystko po kolei: szyldy, nagłówki w Onecie, napisy na pudełkach. Jestem ogromnie wdzięczna, że trafiłam na te filmy, bo mieszkamy w dolnośląskim i w promieniu 100 km nie ma nikogo kto potrafiłby nam pomóc. Pani Agnieszko, czekam na dalsze, tak świetne i zrozumiale przedstawione, rozwiązania dla potrzebujących rodziców 🙂 Życzę wiele dalszych sukcesów . Pozdrawiają Magda i Jaś Grzelak.

O lekcjach video

Barbara,
mama Kacpra i Oliwki.

Świetne ćwiczenia! To z walizką robi furorę w naszym domu. Naprawdę zmusza do skupienia się, a przy tym jest super zabawa. Bardzo lubimy też pozycje wyciszające. Serdecznie dziękuję za ten pakiet.

O lekcjach video

Daniel W.

Mam 16 lat i zawsze miałem kłopoty z koncentracją. Wypróbowałem te wszystkie ćwiczenia i na mnie działa najlepiej : kartka, odliczanie, oddech przeponowy, cisza i pozycja wyciszająca myśli. Tą ostatnią robię kilkanaście razy dziennie. A zawsze w czasie czytania czy odrabiania lekcji, żeby się nie wyłączać. Pozdrawiam i dziękuje,

O lekcjach video

Sławek, tata Oli,
Warszawa

Przez ok. miesiąc robiliśmy wszystkie 5 ćwiczeń rozwijających zdolność rozumienia tego, co się czyta. Olga, moja córka dyslektyczka, z techniką czytania radziła sobie nieźle, ale prawie niczego nie rozumiała. Po tym treningu, nie dość, że zdała egzamin gimnazjalny jako trzecia w klasie, to dodatkowo o wiele szybciej i pełniej formułuje myśli. Pozdrawiamy,